18 stycznia 2017

05. Błąd


Witajcie kochane!
Rozwaliłyście system. Przysięgam!
Bawię się w prowadzenie blogów od kilku ładnych lat, ale jeszcze nigdy w życiu nie dostałam tak kosmicznie długich komentarzy! Bardzo serdecznie Wam za nie dziękuję. Nie chcę specjalnie przedłużać, żebyście mogły cieszyć się kolejnym rozdziałem, dlatego poniżej kilka szybkich odpowiedzi, a potem zapraszam na piąteczkę!
Ka.  Po pierwsze należą Ci się osobiste pokłony za pomoc przy tym rozdziale. Jak obie doskonale wiemy: nie było łatwo i chociaż dzięki naszemu video pierwsze trzy strony powstały w samochodzie  zdecydowanie nie umywa się to do tego, z czym mi pomogłaś! Po drugie dziki i namiętny seks w celi może kiedyś się pojawi, ale zdecydowanie trochę na to za szybko ;) Ale spoko, dobrze wiem, czego Ci potrzeba pod tym względem :D
Iva Nerda  Wygrałaś dziewczyno! Pobiłaś chyba rekord długością swojego komentarza, za co niesamowicie jestem Ci wdzięczna. Bardzo cieszy mnie fakt, że udało mi się niczego nie przerysować i chociaż w miarę zachować kanon. Nie lubię od niego odchodzić zwłaszcza, że ktoś tak wybitny, jak Rowling naprawdę stworzyła niesamowite postaci. Dlaczego, więc z tego nie korzystać? Również nie przepadam za opowiadaniami, gdzie Hermiona nagle, za przeproszeniem z dupy, staje się seksbombą. Co to w ogóle ma być? Dramat. Co do szablonu... Podziękowania należą się koleżance nad Tobą. To jej dzieło! W każdym razie liczę, że ten rozdział również Ci się spodoba i zapraszam do czytania!
Martina  Uwielbiam momenty, w których naprawdę udaje mi się zaintrygować czytelnika. Jest to dla mnie wspaniałą motywacją, dlatego tym bardziej cieszę się, że tu trafiłaś. To super, że postanowiłaś stworzyć coś swojego. Chętnie przeczytam, jeśli postanowisz się tym podzielić!
Equmiri  Dzięki, że wpadłaś!
Arcanum Felis  Cóż, najwyraźniej nie tylko mnie mój szablon przypadł do gustu ;) Co do treści... Zbliżam się powoli do 24 roku swojego życia (nie, nie zachwyca mnie to nawet w najmniejszym stopniu :P), aczkolwiek to miłe usłyszeć, że moja historia jest dojrzała. Nigdy tak nie uważałam, a tym bardziej nie słyszałam takowego komplementu, dlatego bardzo Ci dziękuję. To chyba będzie mój ulubiony komplement ;)
Kasia S  Też nie lubię, kiedy ulubione opowiadania są urywane i przyznam szczerze, że zależy mi, by to doprowadzić do końca. Aczkolwiek nie jest łatwo. Dzięki, że jesteś!
Noctem – Wybaczyłam Ci już w momencie, kiedy zobaczyłam Twój nick w komentarzu pod rozdziałem! To raczej ja powinnam przeprosić, że aż tyle musiałyście czekać na następny rozdział... Aż mi głupio, kiedy widzę ilość i długość komentarzy pod ostatnią notką. Naprawdę! Och uwielbiam czytelników rozmawiających z postaciami opowiadania. Sama czasem mam bardzo podobnie i nie ukrywam, że jest to świetne! Prywatny detektyw dla Hermiony zamiast Malfoya? Dlaczego ja na to nie wpadłam! Hmm... Pewnie dlatego, że tak to nie byłoby mojej historii :D No cóż, raz jeszcze dziękuję, że wróciłaś i liczę, że tym rozdziałem też uda mi się Cię zainteresować!




Dedykacja dla
Ka.
Bo tylko Ty potrafisz
kopnąć mnie w tyłek
w odpowiedniej chwili!



~*~


05. Błąd





– Dziewczyno, wróć do domu i połóż się wreszcie spać! – Jęknęłam do siebie po raz kolejny dzisiejszej nocy próbując ponownie odwieść się od najdurniejszego pomysłu na jaki kiedykolwiek wpadłam. Pakowałam się bowiem w totalne bagno i chociaż, według własnego mniemania, robiłam to w słusznej sprawie – strach paraliżował każdą, nawet najmniejszą komórkę mojego ciała. – Po co mi to wszystko? Mam dobrą pracę, własny, ciepły kąt i powoli zaczynam stawać na nogi. Do pełni szczęścia naprawdę nie brakuje mi oglądania świata zza krat Azkabanu… – Przekonywałam samą siebie mimo, iż doskonale wiedziałam, jaki to będzie miało skutek.
Nie pomagało. Z każdym kolejno wypowiedzianym słowem robiłam coraz więcej kroków w stronę korytarza Departamentu Tajemnic. O dziwo, kiedy chwilę wcześniej znalazłam się pod drzwiami gabinetu Shacklebolta – wcale nie musiałam się trudzić, by wejść do środka. Nie były zabezpieczone żadnym zaklęciem i wystarczyło jedynie przekręcić owalną klamkę, by ustąpiły od razu.
Nie pasowało mi to. Brak jakichkolwiek zabezpieczeń zdecydowanie nie był normalnym zjawiskiem w tym budynku. Całe Ministerstwo Magii wręcz uginało się pod ilością zaklęć ochronnych, dlatego nie docierało do mnie, czemu główna siedziba Ministra pozostaje od nich kompletnie wolna. Wojna nauczyła mnie, że w każdym – nawet najmniejszym – calu brak wykorzystania magii w świecie czarodziejów oznacza spisek. Może i przeszłam zbyt wiele w swoim, póki co, dość krótkim życiu, by teraz mieć świeższe spojrzenie na sytuację, w której się obecnie znajdowałam, a jednak coś kazało mi myśleć, że to był dopiero początek moich problemów. A to, jak bardzo miałam wtedy rację, odbiło się na mnie kilkanaście minut później.
Malfoy siedział w tym samym miejscu, w którym go zostawiłam. No jasne, bo przecież, gdzie indziej mógłby być?..., przemknęło mi przez myśl, na co wyraźnie przewróciłam oczami w odpowiedzi na własną głupotę. Co prawda odniosłam wrażenie, że gdy tylko znalazłam się przy zakratowanym wejściu – po jego dotąd kamiennej twarzy przemknął cień zwycięskiego uśmiechu, ale w tej chwili nie miałam czasu, by na to zareagować. Nie chciałam bowiem prowokować niepotrzebnej kłótni, która w chwili obecnej naprawdę nie była nam do niczego potrzebna. Pokazałam mu jedynie pęk kluczy, który z niespotykaną łatwością zdobyłam. Nie odezwał się nawet jednym słowem, a mimo to wiedziałam, że jest zadowolony, bo udało mu się postawić na swoim. Cynizm w jego życiu był wprost wszechobecny.
Westchnęłam ciężko spuszczając jednocześnie wzrok na obręcz, którą dzierżyłam w lewej dłoni. Zawieszonych było na niej pięć różnych kluczy do złudzenia przypominających te, które zaatakowały Harry’ego na pierwszym roku, gdy próbowaliśmy ochronić kamień filozofów przed Voldemortem ukrywającym się w ciele profesora Quirrella. Różniły się jedynie brakiem skrzydeł, ale nie w tym tkwił prawdziwy problem. Nie do końca byłam pewna, który z nich jest właściwy, a sam Malfoy nie dał mi szansy dłużej się nad tym zastanowić, gdy moje myśli rozbiegły się w popłochu na dźwięk jego szyderczego głosu.
– Otworzysz w końcu ten zamek, czy zamierzasz przez resztę nocy modlić się do tych kluczy błagając o wybaczenie za swój niecny uczynek?
Uniosłam głowę mierząc go swoim wrogim spojrzeniem. Jak na kogoś, kto siedział zamknięty od dłuższego czasu, ze świadomością nadchodzącej śmierci, miał stanowczo za ostry język. Po raz kolejny mogłam tylko pytać siebie, dlaczego w ogóle znosiłam jego prostackie zachowanie. I po raz kolejny także, odpowiedź była taka, jak zawsze. Naprawdę łudziłam się, że ten potwór jest moją jedyną nadzieją na odnalezienie rodziców. Pytanie tylko, czy to oni w tym momencie byli moim słabym punktem, czy może Draco Malfoy we własnej, mrocznej osobie.
– Jaką mam gwarancję, że wywiążesz się ze swojej obietnicy? – Zdawałam sobie sprawę, że to pytanie jest jednym z bardziej żałosnych, jakie mogłabym do niego skierować. Pomijając, że właściwie już dawno zamieniłam się w jedną żałosną kupę gówna, wdając się w jakieś interesy z człowiekiem, który nigdy nie był godzien nawet jednej rozmowy ze mną.
– Zacznijmy od tego, że nie składałem ci żadnej obietnicy, Granger.
– Mogłam się tego spodziewać
Mimo że trzymałam w dłoniach pęk kluczy, które w każdej sekundzie mogły dać mu wolność, on wciąż beztrosko patrzył mi w oczy i dawał do zrozumienia, że ma władzę. Nawet jeśli otworzę ten przeklęty zamek własnymi dłońmi, Draco Malfoy będzie zawdzięczał możliwość dalszego egzystowania sobie samemu.
Powiedzmy, że jest to pewnego rodzaju wymiana. A przy takich akcjach, nigdy nie masz gwarancji.
Prowokował mnie? Jeśli tak, to skutecznie. Miałam wrażenie, jakby krew w moich żyłach, zaczynała się gotować. Doprowadzał mnie do wściekłości swoim przerośniętym ego i zbyt dużą dawką pewności siebie. Swoim chamstwem, brakiem wdzięczności oraz jakiegokolwiek szacunku. Pytam po raz ostatni, co ja tutaj jeszcze robię?
Można stwierdzić, że dosłownie połknęłam całą złość, chowając ją głęboko w sobie, byle tylko nie spostrzegł, że ma nade mną jakąkolwiek przewagę. Zbliżyłam swoją twarz do krat, wciąż trzymając w dłoniach pęk kluczy, które zadźwięczały cichutko zwracając na siebie uwagę byłego Ślizgona. Widząc jego zainteresowanie, poczułam się nieco pewniej. Nadal to ja miałam w rękach jego wolność.
– Na twoim miejscu, rozważniej dobierałabym słowa, Malfoy  Wysyczałam w jego kierunku, pełna determinacji. Chyba chciałam bardzo pokazać mu, że wbrew temu, co się dzieje oraz przede wszystkim, temu co, sobie myśli, to ja mam kontrolę nad sytuacją. Ale na jego twarzy ponownie mogłam ujrzeć tylko pełen cynizmu uśmiech.
– Na twoim miejscu nie traciłbym czasu, Granger. Posiadasz tylko pęk zaczarowanej miedzi. Ja natomiast mam informacje, których nie uzyskasz od nikogo innego.
– Pieprz się, Malfoy.
Dałam się ponieść w swoim gniewie. To był odruch. Klucze zadźwięczały złowrogo, gdy rzuciłam mu je pod stopy, sama odpychając się od krat i stając dwa kroki dalej.
Gdy już dotarło do mnie, co się właśnie wydarzyło otworzyłam usta, by wygłosić iście długi monolog, lecz kolejne czyny blondyna od razu zamknęły mi usta.
Malfoy nawet nie sprawdził, czy rzeczywiście używa odpowiedniego klucza zupełnie tak, jakby dział instynktownie, ale dzięki temu, kiedy tylko zbliżył go do zamka, ten zwyczajnie odskoczył wypuszczając uwięzionego. Zakratowane drzwi otworzyły się bez niczyjej pomocy. W tym momencie byłam pewna, że moje serce się zatrzymało. Nagle zrozumiałam, że uczucia, które towarzyszyły mi wcześniej, były niczym w porównaniu z tym, co działo się ze mną dokładnie w tej chwili. Właśnie przyczyniłam się do uwolnienia śmierciożercy, tylko i wyłącznie dla swoich własnych potrzeb. Do tej chwili wydawało mi się, że w tym pomieszczeniu znajduje się tylko jedna osoba, którą można nazwać egoistą. Teraz było nas dwoje.
Draco Malfoy był już właściwie wolny i chociaż miał szansę wyjść z lochu w każdym momencie – zawahał się. Spojrzał na mnie z lekko uniesioną prawą brwią, jakby czekał na mój ruch. Zamrugałam gwałtownie powiekami orientując się, że stoję pośrodku przejścia jednocześnie blokując mu pole manewru. Nadal tylko ja dzieliłam go od opuszczenia celi. Przestałam już chyba całkowicie myśleć, a jeżeli nawet, było ono zdecydowanie pozbawione racjonalizmu. Odsunęłam się, schodząc mu tym samym z drogi. Nie minęła chwila, jak skutki tego czynu dopadły nas obydwoje, wraz z jego pierwszym krokiem ku wolności.
Alarm, jaki rozległ się w całym budynku tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że poszło nam zbyt łatwo. Moje oczy rozszerzyły się do wielkości jednego galeona i chociaż byłam przekonana, że mimo faktu, iż jest środek nocy – ja i Malfoy byliśmy sami w budynku coś mi mówiło, że niebawem to się zmieni. I chyba po raz pierwszy w życiu to nie ja okazałam się tą najbardziej trzeźwo myślącą i szybko działającą.
Nie potrafiłam określić, w którym momencie jego długie palce zacisnęły się na moim nadgarstku, ale wystarczył ułamek sekundy, by pociągnął mnie za sobą sprawiając, że o mało nie zabiłam się o własne nogi. Nie zwracał na to uwagi. Mogłabym tu nawet pokusić się o stwierdzenie, że zupełnie nie obszedł go fakt, iż praktycznie ciągnął mnie za sobą, jak psa na smyczy, który za wszelką cenę próbuje robić wszystko, by do tego nie dopuścić. I chociaż wcale się nie zapierałam – miałam ochotę po raz drugi w swoim życiu sprawdzić odporność swojej pięści na jego twarzy.
Serce waliło mi, jak szalone, gdy pokonywaliśmy kolejne korytarze zbliżające nas do wind. Wplątałam się naprawdę w niezłe gówno i teraz za wszelką cenę próbowałam sobie wmówić, że robię dobrze. Nie było jednak czasu na rozważanie naszego obecnego położenia, bo kiedy tylko wypadliśmy z windy na szóstym piętrze – na korytarzu zaroiło się nagle od strażników. A do mnie nagle wróciło racjonalne myślenie. Szybko przeanalizowałam sytuację. Teleportacja i sieć Fiuu nie wchodziły tutaj w grę; mogliby w każdej chwili uruchomić zaklęcia namierzające i od razu całe Ministerstwo wiedziałoby gdzie i z kim obecnie przebywa ich zbieg. Nie mogłam tak ryzykować. Wystarczająco już narobiłam sobie problemów pojawiając się tutaj dzisiejszej nocy i chociaż właśnie teraz pierwszy raz w życiu byłam wdzięczna Malfoyowi, że mnie stąd wyciąga (a raczej próbuje wyciągnąć) – wolałam nie myśleć o konsekwencjach, które mnie czekały.
– Granger, do cholery, rusz swój szanowny tyłek, bo za chwilę zostanie z nas kupka popiołu! – Ostre warknięcie byłego Ślizgona w połączeniu z hukiem zaklęcia, które odbiło się od ciemnej płytki mijając moją głowę dosłownie o cal, wybudziły mnie z chwilowego transu. Zdałam sobie jednocześnie sprawę, że zwyczajnie zabrakło mi tchu podczas naszej szaleńczej ucieczki i siłą rzeczy zwolniłam, o mało nie obrywając przy tym Drętwotą.
Strażnicy najwyraźniej za punkt honoru postawili sobie doprowadzenie nas do skraju wytrzymałości, bo kiedy Draco już prawie dotykał palcami drzwi głównego wyjścia, które prowadziło na Regent Street – Confringo uderzyło w ścianę przed nim. Wybuch spowodowany zaklęciem był tak silny, że skutecznie odciął nam drogę ucieczki, kiedy gruz zasypał drzwi, a nas odrzuciło do tyłu na kilka stóp. Wylądowałam plecami na podłodze, do której boleśnie przycisnęło mnie ciało Malfoya, a moja głowa uderzyła o ścianę.
Pierwszą rzeczą, jaka do mnie dotarła był fakt, że nie mogłam się ruszyć i bynajmniej nie było to spowodowane ciężarem blondyna. Zacisnęłam mocno powieki zdając sobie sprawę, że na skutek uderzenia i huku w mojej głowie rozbrzmiało teraz setki dzwonów pokroju Big Bena i mimowolnie jęknęłam z bólu. Próbowałam choć na kilka sekund unieść głowę, by spróbować ocenić wielkość szkód. Chłopak coś do mnie krzyczał; wywnioskowałam to bardziej po widoku ruchu jego warg niż usłyszałam. Miałam wrażenie, że ktoś boleśnie wbija pięści w moje uszy odcinając mi tym samym dopływ bodźców zewnętrznych. Jedyne, na co było mnie w tej chwili stać, to szybkie rozeznanie się w sytuacji, a do tego mogłam wykorzystać tylko własne oczy.
Byliśmy otoczeni.
Co najmniej dwanaścioro strażników celowało w nas swoimi różdżkami, a ja w tej chwili nie potrafiłam wyciągnąć z kieszeni swojej własnej. Szumiało mi w głowie niczym po długiej, klubowej imprezie zakrapianej alkoholem. Malfoy stanął na nogach już kilkanaście sekund wcześniej, ale ja nie miałam siły, by się podnieść. W obecnej sytuacji marzyłam tylko o tym, by ból rozsadzający moją czaszkę w końcu minął.
Nie potrafiłam określić, jak i kiedy znalazłam się w pozycji pionowej. Nie umiałam również rozróżnić barwy pojedynczych głosów, gdy zaalarmowani aurorzy zjawili się na szóstym piętrze. Wiedziałam jednak, że właśnie znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia. Stałam otoczona osobami, które doskonale mnie znały. Wydawało mi się nawet, że coś do mnie mówią, ale nie byłam w stanie tego zrozumieć. Patrzyłam tylko na to wszystko szeroko otwartymi oczami, gdy świadomość uderzała we mnie z sekundy na sekundę coraz boleśniej. I Malfoy, który wciąż stał zaledwie krok przede mną. Jak miałabym się z tego wytłumaczyć? Co mogłabym powiedzieć na swoją obronę? To wszystko było niedorzeczne nawet w mojej głowie a co dopiero, gdyby zostało wypowiedziane na głos. Nie ma żadnego usprawiedliwienia. Nie ma żadnej łaski. To był mój koniec. Zapewne, dlatego moje oczy teraz nie patrzyły błagając o litość na Harry’ego. Nie. Mój wzrok przykleił się do śmierciożercy, w którym pokładałam swoją ostatnią, naiwną nadzieję. Jako że próbował od samego początku, gdy tylko w budynku rozległ się alarm, nas stąd wyciągnąć, to od niego oczekiwałam ratunku. Sama w to nie wierzyłam. Czy naprawdę byłam na tyle głupia, by mu zaufać? Może tylko na tę chwilę, bo nie dostrzegałam już dla siebie żadnej innej szansy. Patrzyłam na niego w panice, gdy odwracał się w moim kierunku. Chyba znowu coś do mnie powiedział, ale ponownie nie mogłam tego dobrze usłyszeć.
Zarejestrowałam wtedy jedynie jego spojrzenie, wyjątkowo inne od tych, którymi darzył mnie zazwyczaj. I to była sekunda, w której poczułam ogarniający mnie lęk. W kolejnej, blondyn zbliżył się do mnie, bez ostrzeżenia odbierając mi moją różdżkę. To działo się za szybko. Chciałam coś powiedzieć, ale chyba nie do końca mi to wyszło. Wtedy dostrzegłam, że jego wargi ponownie się poruszają. A potem moje oczy zanotowały jego odbite przez Harry’ego zaklęcie i fakt, że trzy sekundy później po prostu rozpłynął się w powietrzu.
Ostatnią rzeczą, jaką zrozumiałam było to, że uwolniłam śmierciożercę, który nigdy nie zamierzał mi pomóc.
Mimo że jego ostatnie słowa, które wyczytałam z ruchu jego warg brzmiały: wybacz, Granger. A może tylko chciałam wierzyć, że właśnie tak brzmiały.
Dalej była już tylko ciemność.

8 komentarzy:

  1. ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro Ka. poleca to nie miałam innego wyjścia...

    Szablon cudny! A treść... no cóż, przyznaję się bez bicia, że się wciągnęłam i czytałam, czekając z zapartym tchem na rozwinięcie sytuacji. Tylko ten... co teraz z Granger? Zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za to co zrobiła? Czy może fakt, że Malfoy zabrał jej różdżkę, sprawi, że sprawa potoczy się w zupełnie innym kierunku? A może to teraz ona będzie zamknięta, a on ją uwolni? Tak wiele pytań! Czekam na wyjaśnienia.
    Życzę Ci dużo weny i przyjemności podczas pisania kolejnych części ;)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. O rety...
    nie wiem jak trafiłam na Twojego bloga. Czysty przypadek. Weszłam i musiałam przeczytać. I czytałam z wypiekami na twarzy, cudowną fascynacją i czymś czego nie umiem określić. Po prostu się zakochałam. Już dawno żadne opowiadanie nie sprawiło mi tyle przyjemności. Uwielbiam dramione a Twoje rozwaliło całkowicie mój system. Jedyne co żałuje że rozdziały są takie krótkie! I że nie masz Obserwowanych. Będę więc czekać na nowy rozdział i liczę że mnie powiadomisz.
    pozdrawiam serdecznie.

    www.pokochac-lotra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. O raju raju raju to jest takie swietne!!! Ale ja jestem tak niecierpliwa polknelam ten rodzial po prostu :3 jest swietny :3 lubie twoj styl pisania. Poza tym ten Draco uwielbiam go gdy taki jest *.* powodzenka z kolejnym rozdzialem ! Moze ukoi moje bole po sesji ADIOS :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wreszcie znalazłam chwilę, by przeczytać rozdział. Końcówka należała do tych, które zapierają dech w piersiach! Naprawdę nie spodziewałam się, że zakończysz w ten sposób, zaskoczyłaś kolejny raz :) Po przeczytaniu oczywiście nasuwa się wiele pytań. Co teraz będzie z Hermioną? Czy zajmie miejsce Malfoya w celi? Nie da się ukryć, że została sama, bez różdżki i otoczona przez aurorów, będzie jej trudno to wszystko wytłumaczyć. Może role się odwrócą i Draco jakimś sposobem wyciągnie pannę Granger z tarapatów? Mogę tylko snuć domysły i oczekiwać z niecierpliwością na kontynuację! :)
    Mam nadzieję, że szybko wrócisz z nowym rozdziałem!

    Pozdrawiam! :)

    PS Jeśli chodzi o moje dramione - opublikowałam dopiero dwa rozdziały.
    Zapraszam na demonsinsideme-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. KURCZE, KURCZE, KURCZE! UWIELBIAM CIĘ ZA TĄ PIOSENKĘ! To moja ulubiona, nie no dobra, jedna z ulubionych. Jakbym miała wybierać piosenkę to tak jakby matka miała wybrać swoje ulubione dziecko.
    Czytając Twój rozdział przeszkadzał mi kolega.
    To na serio wyglądało tak jakby on się miał na nią rzucić (albo ona na niego) po to by za chwilę uprawiać namiętny seks xD Ja nie wiem czy to ze mną czy po prostu czytałam już tyle tego, że automatycznie idzie tak mój tok myślenia.
    BUUUUU
    DAŁAŚ SIĘ HERMIONIO,
    Gdzie w tamtym momencie podziała się zdolność myślenia?
    DRACO TY PATAFIANIE,
    Liczyłam na więcej akcji a ty... zawiodłeś mnie co do ucieczki.
    UWOLNIENIE POSZŁO ZBYT ŁATWO a potem jak ich zaatakowali było BUM BUM TRACH TRACH TRACH BAJA BONGO I SUPRAJS BICZYS. Draco, nie mogłeś wcześniej gwizdnąć jej tej różdżki?
    Hermiono, nie martw się, wymyśle ci idealne tłumaczenie będę twoim adwokat for ever xD
    (Jak widać kolega miał na mnie zbyt duży wpływ bo ten komentarz bez ładu i składu).
    Nie mogę się doczekać co będzie dalej. Tylko tego wyczekuję, więc pisz rozdział! Ma być szybko ale ma być dobry a nie jak blogasek (cierpię na brak dobrych blogów [*] Twój jest tym który jest dobry i chętnie czytam).
    Ja nie wiem jak ja to robię, że komplement można odebrać jako obrazę (chyba dlatego ludzie mnie nie lubią ups xD).
    Strasznie podoba mi się opis odczuć Hermiony, aż poczułam to samo co ona, serio.
    Ciekawe co zrobi złoty chłopiec?
    Ale jedno wiem na pewno, BĘDZIE SIĘ DZIAŁO.
    Mam nadzieję, że nie zrobiłam wielu błędów.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością.

    PS Wszelkie wyrazy ang zostały tak zapisane jak są z premedytacją. XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Hejo hejooo :D
    Tak już mam, że gdy zabieram się za komentowanie, moje wypociny są długie i no... długie :D
    Ten rozdział mnie ZASKOCZYŁ! I piszę to szczerze, z ręką na rozdygotanym serduchu.
    Ja naiwna, myślałam, że bez problemu uda im się uciec, po czym Draco, nie mając gdzie się ukryć, "skorzysta" z mieszkania Hermiony. Następnie, gdy sprawa nieco ucichnie, a Hermiona, bez żadnego problemu będzie chodziła dalej do pracy, wtedy on łaskawie pokaże jej miejsce pobytu rodziców.... Tak, wiem. Mój głupi rozumek trochę się zagalopował i powstała niezła bajeczka, co? ;D
    To, co zrobiłaś... WOW! Jestem wstrząśnięta i zmieszana! Nie spodziewałam się tego, że ich nakryją, tym bardziej tego, że Draco zostawi Hermionę na pastwę "współpracowników", jakby na to nie patrzeć. Dziewczyno, rozwaliłaś system!
    Jestem absolutnie zaskoczona i teraz już szczerze bije Ci pokłony, bo chyba oto właśnie chodzi, prawda? By zaskakiwać czytelnika i cały czas trzymać go w niepewności.
    Końcówka na swój sposób mnie rozczuliła i przez jedną, maleńką chwileczkę miałam ochotę wybaczyć Malfoyowi, że ją zostawił. Do czego to doszło, żebym tylko przeczytała "Wybacz, Granger" i już jem mu z ręki... Jak widać blond grzywa przesłoniła mi świat całkowicie, no ale która z nas nie lubi bad boyów? :D
    Zastanawiam się tylko czy Draco od początku kłamał, że zna miejsce pobytu jej rodziców, czy to wszystko miał zaplanowane i zamierzał ukraść jej różdżkę, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja, czy jednak chciał się wywiązać z umowy. Ehhh tyle pytań, zero odpowiedzi.
    Dlatego też nie dziw się, że czekam na kolejny rozdział jak na przysłowiową gwiazdkę z nieba! Nie każ mi długo czekać, proszęęęę :D
    Podsumowując: padłam, leżę i nie wstanę.
    Iva Nerda

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj!


    Zapraszamy wszystkich na Stowarzyszenie. Odnowione, pełne pomysłów Stowarzyszenie Księcia Półkrwi! Dołącz do nas i ciesz się możliwościami, które oferujemy. Zamów miniaturkę! Zapoznaj się angielskimi newsami ze świata Harry’ego Pottera, a przede wszystkim zgłoś twory swej wyobraźni do naszego katalogu. Odwiedź nas nim będzie za późno…
    KLIK!


    Zespół SKP

    OdpowiedzUsuń